piątek, 9 sierpnia 2013

Kilka dni z życia Alice - Liane Moriarty

Kilka dni z życia Alice - Liane Moriarty


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 416



Alice straciła pamięć – to właściwie najważniejsze wydarzenie spajające wszystkie pozostałe wątki. Alice nie straciła jednak pamięci całkowicie, wie jak się nazywa, gdzie mieszka i kim jest. A jedyne czego nie pamięta, to ostatnie dziesięć lat swojego życia. Nie najgorzej, można by było rzec, gdyby nie to, że okazuje się, że Alice wbrew temu co sądzi, wcale siebie nie zna, a osoba którą powoli poznaje, jest kimś zupełnie innym niż dziesięć lat temu. Ba, Alice, nawet nie lubi tej nowej siebie, i nie potrafi zrozumieć co mogło się stać w jej życiu, że z romantycznej i bez pamięci zakochanej w mężu dziewczyny stała się energiczna, niezależną i wiecznie zaganianą kobietą w trakcie rozwodu. 

Interesujący problem. Któż z nas nie chciałby móc cofnąć się w czasie i naprawić kilku błędów, a jeśli to niemożliwe, to choć nie wiedzieć o ich istnieniu, nie pamiętać wszystkich gniewnych słów, żalów, pretensji i „szarości” codziennego życia, za to zatrzymać się w stanie wiecznego zakochania. Z książki wynika, że każdy chciałby, a przynajmniej każdy powinien chcieć. Naiwna, nieco infantylna, ale za to szczęśliwsza Alice, jest przedstawiona jako ta lepsza, od zaradnej, niezależnej i pewnej siebie, ale samotnej. Dlaczego? Naprawdę nie wiem. Książka ma w sobie pewien pesymistyczny wydźwięk, jak gdyby każda miłość, nawet ta największa, skazana była na porażkę w zetknięciu z prozą codziennego życia. 

Oprócz Alice mamy tutaj także historię jej siostry Elizabeth od lat bezskutecznie starającą się o dziecko. Prowadzi ona także dziennik – w ramach terapii zaleconej jej przez psychologa – poprzez który poznajemy wydarzenia z jej punktu widzenia. Jakby tego było mało, autorka zamieszcza jeszcze refleksje ich przybranej babci, które to staruszka regularnie publikuje na swoim blogu. Ostatecznie mamy więc dużo słów, a mało treści. Tym bardziej razi więc, że osoba Nicka została potraktowana tak pobieżnie, a zakończenie przypomina streszczenie właściwego zakończenia. 

Cóż więc mogę powiedzieć, w porównaniu do podobnych pozycji jak na przykład „Zanim zasnę” z podobnym wątkiem, czy „Patrz jak Jane ucieka” książka ta wypada słabo. Ja przynajmniej spodziewałam się czegoś zupełnie innego.

Moja ocena:
4/10

sobota, 3 sierpnia 2013

Zapowiedzi sierpnia

Zapowiedzi książkowe sierpnia


Wpadło mi w oko kilka książek, które w tym miesiącu trafią do sprzedaży. Tak naprawdę spodobało mi się znacznie więcej, ale na te chyba naprawdę dam się skusić.

Zatoka o północy - Diane Chamberlain


wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 8 sierpnia 2013
 

 Wszystkie dzieci popełniają błędy – czasami tragiczne w skutkach… Należący do rodziny letni dom na wybrzeżu New Jersey był dla Julie Bauer miejscem wakacyjnej sielanki… dopóki nie została zamordowana jej siedemnastoletnia siostra. Przez ponad czterdzieści lat, jakie minęły od śmierci Izzy, Julie nie zdołała uporać się z poczuciem winy, które rzuciło cień na całe jej życie, poważnie komplikując stosunki z matką i nastoletnią córką. Niespodziewanie znaleziony list ujawnia, że do więzienia za morderstwo trafiła niewłaściwa osoba. Powraca pytanie, co naprawdę zaszło tamtej strasznej sierpniowej nocy w 1962 roku. Przy okazji wznowionego śledztwa wychodzą na jaw kolejne tajemnice; i choć ich wyjaśnienie wymaga bolesnego zmierzenia się z przeszłością, dzięki odkryciu prawdy Julie i najbliższe jej osoby mogą wreszcie zaznać spokoju.



   Seryjny morderca Thomas Quick - Hannes Rastam


wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 20 sierpnia 2013 

W 1992 roku przebywający w klinice psychiatrycznej Thomas Quick oświadcza, że dwanaście lat wcześniej zamordował nastoletniego chłopca. Na przestrzeni kolejnych dziewięciu lat Quick przyznaje się do ponad trzydziestu nierozwiązanych zbrodni – morderstw, okaleczeń, gwałtów, a nawet kanibalizmu.
Jego sprawa przyciąga zainteresowanie mediów. Hannes Råstam, dociekliwy dziennikarz śledczy, studiuje protokoły przesłuchań, czyta wyroki sądu, ogląda wizje lokalne. Ma też dostęp do wielu wcześniej nieznanych dokumentów – kart pacjenta prowadzonych w szpitalu w Säter, zapisków policjantów i niepublikowanych raportów śledczych. W trakcie lektury narastają w nim wątpliwości.
Wiosną 2008 roku Råstam składa Quickowi pierwszą wizytę. Odpowiedź na jego pytania okazuje się znacznie bardziej przerażająca niż sam seryjny morderca…



Święty Psychol - Johan Theorin

wydawnictwo: Czarne
data wydania: 14 sierpnia 2013 

 Jan Hauger przeprowadza się do miasta na zachodnim wybrzeżu Szwecji aby rozpocząć pracę jako nauczyciel w przedszkolu o nazwie Polana. Jego nowe miejsce pracy nie jest zwykłym przedszkolem. Usytuowane jest bowiem w cieniu murów Kliniki Świętej Patrycji, zwanej przez miejscowych Świętym Psycholem, która jest szpitalem psychiatrycznym o zaostrzonym rygorze. Przedszkole, w którym pracuje Jan, przeznaczone jest dla dzieci pacjentów Kliniki Świętej Patrycji. Jednym z obowiązków Jana jest przeprowadzanie dzieci podziemnym przejściem, łączącym przedszkole z kliniką, na spotkania z rodzicami. Jan jest utalentowanym nauczycielem, ale ma swoje sekrety. Nikomu nie wyjawił prawdziwej przyczyny, dla której starał się o posadę w Polanie….Święty Psychol to mroczna historia miłosna i mrożący krew w żyłach thriller psychologiczny.




 Pan Chartwell - Rebecca Hunt


wydawnictwo: W.A.B.
data wydania: 14 sierpnia 2013 

 Jest rok 1964. Odchodzący na emeryturę sędziwy Winston Churchill ma kłopot z niechcianym gościem - panem Chartwellem, który nawiedza jego oraz innych członków rodziny Churchillów z nieregularną częstotliwością już od kilkudziesięciu lat. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pan Chartwell to... olbrzymi czarny pies. W innej części Londynu Esther Hammerhans, niedawno owdowiała bibliotekarka, postanawia przyjąć nowego lokatora, którym okazuje się czarny kudłaty pies, gotowy zapłacić horrendalną sumę za wynajem pokoju. Esther nie wie jeszcze, jak uciążliwy będzie to współlokator. Rozgrywająca się równolegle na dwóch płaszczyznach fabularnych historia prowadzi do nieoczekiwanego...finału. Kim jest pan Chartwell? Dlaczego tak trudno się go pozbyć? Brawurowy debiut Rebekki Hunt to urzekająca humorem opowieść o walce z - depresją.



Wśród obcych - Jo Walton

 
 wydawnictwo:Muza
data wydania: 30 sierpnia 2013

Jest rok 1979. Mor traci siostrę bliźniaczkę w wypadku samochodowym, sama zostaje kaleką. Ucieka od zaborczej matki i trafia do szkoły z internatem. Zagubiona i samotna szuka pomocy u wróżek – eterycznych, niewidocznych dla innych ludzi istot, towarzyszy jej dziecięcych zabaw. Wróżki pomagają jej ułożyć życie w nowym miejscu, wśród obcych ludzi, a także ocalić świat przed matką-czarownicą.
Sama autorka mówi, że "Wśród obcych" to powieść fantasy oparta na materiale autobiograficznym, że to książka o dorastaniu, ale przede wszystkim o dojrzewaniu poprzez czytanie książek.

piątek, 2 sierpnia 2013

Zamachowiec - Liza Marklund

Zamachowiec - Liza Marklund


Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 472



„Zamachowiec” w wersji jaka do mnie trafiła, nie jest pierwszym polskim wydaniem tej książki, ale dopiero teraz na fali „mody” na skandynawską literaturę – nie bez winy/zasługi jest tutaj Stieg Larsson i jego trylogia Millenium, wydaniu towarzyszyła odpowiednia promocja. Skuteczna, bo książka tym razem nie przeszła bez echa. No, cóż mogę trochę ironizować mówiąc o „modzie” w literaturze ale prawda wygląda przecież tak, że i jak sięgnęłam po tę właśnie lekturę z tych samych co i inni powodów, a więc przede wszystkim namówiona przez wydawcę. 

„Zamachowiec” jest zdaje się czwartym tomem serii w której główną rolę odgrywa postać energicznej dziennikarki Anniki Bengtzon. Historia jest osobną, zamkniętą całością, więc nieznajomość wcześniejszych części w zasadzie nie przeszkadza. Dziennikarz w roli detektywa nie jest niczym nowym w świecie kryminałów, obok policjanta, prywatnego detektywa albo patologa, to chyba najczęściej spotykany „poszukiwacz prawdy”. W tej książce rzecz ma się jednak trochę inaczej, bowiem Annika, nie pracuję dla miesięcznika, czy jakiegoś magazynu i może tygodniami prowadzić śledztwo przed napisaniem artykułu, przeciwnie pracuje ona na pełnym etacie dla gazety ukazującej się dwa razy dziennie. I to właśnie brak czasu, jest tym co najbardziej jej doskwiera. Stąd też niezwykłe tempo w jakim rozgrywa się cała akcja, nieustanne napięcie i potworne zmęczenie – odczuwalne nawet przy czytaniu :)

Choć głównym tematem jest sprawa zamachów dokonanych na stadionie olimpijskim, to niejako schodzi ona na drugi plan musząc kornie chylić głowę przed dziennikarskim rzemiosłem. Jeśli ktoś jest zainteresowany jak wygląda praca w redakcji gazety codziennej to z książki dowie się tego równie sprawnie, jak gdyby zapoznał się z merytorycznym podręcznikiem. Dowie się jak pisze się artykuły, ustala ich hierarchię, „tworzy” tematy i próbuje wyprzedzić konkurencje. Dowie się nawet jak zazwyczaj wyglądają relację pracowników w takiej redakcji i jaki wpływ na ludzi praca w stanie ciągłego napięcia. Naprawdę polecam zainteresowanym dziennikarstwem. Zainteresowanym dobrym kryminałem, nie. Element kryminalnej zagadki występuję tu raczej jako tło, i choć jest sam w sobie bardzo interesujący, to potraktowany tak po macoszemu, że aż żal. 

Książka ma jeszcze dwie zasadnicze wady, właściwie to trzy, ale trudno przecież zarzucić skandynawskiej autorce brak poczucia humoru, bo niedorzecznym jest przecież by się go w ogóle spodziewać :) W każdym razie, historia bardzo wolno się rozkręca i naprawdę trudno jest przebrnąć przez pierwszych kilkadziesiąt stron. Równie trudno jest towarzyszyć nieustannie Annice Bengtzon kiedy czuję się do niej taką antypatie jak ja. Mimo tłumaczenia jej zachowań społecznym prawem do informacji, jest dla mnie po prostu przykładem nachalnej hieny. Hipokryzją z jej strony jest potępianie u innych tego, co u niej jest jak najbardziej usprawiedliwione. Bardzo mnie ta postać denerwowała.

Cóż, reasumując książka mnie zawiodła, tak jak musiał zawieść kryminał, który nie jest kryminałem. Postanowiłam także, na jakiś czas odpocząć od skandynawskich pisarzy i ich depresyjnego nastroju, gdzie nikt ani przez chwilę, nie jest zwyczajnie szczęśliwy.

Moja ocena:
5/10

czwartek, 1 sierpnia 2013

Podsumowanie lipca

  Podsumowanie lipca


Niczego konkretnego nie zaplanowałam sobie na lipiec, żadnego hasła, żadnego planu, zupełna swawola  (no, może poza próbą pomniejszenia stosu książek „niedoczytanych” – bez większych efektów). Nic więc dziwnego, że moje lektury okazały się tak różnorodne tematycznie, że stanowią barwną mozaikę, którą trudno w jakiś sposób pogrupować, dlatego też postanowiłam przestawić to krótkie podsumowanie posługując się oceną jako kluczem. Tradycyjnie jednak zacznę od odkrycia miesiąca a okazała się nim osoba Amélie Nothomb i jej krótka ale niezwykle treściwa „Podróż zimowa” (moja ocena 7/10). Spodobał mi się styl pani Nothomb i w najbliższym czasie spróbuję sięgnąć po inne jej książki. Dla kontrastu od razu przedstawię największe rozczarowanie, a okazała się nim „Agatha Raisin i ciasto śmierci” M. C. Beaton (3/10). Mój żal jest tym większy, iż jest to pierwsza część cyklu z którym miałam nadzieję zaprzyjaźnić się na dłużej.
Nic to jednak, bowiem lipiec upłynął mi na lekturze książek dobrych i bardzo dobrych (z małymi wyjątkami). I tak największe wrażenie zrobił na mnie thriller autorstwa Joy Fielding – „Patrz, jak Jane ucieka” (8/10). Trzymający w napięciu do samego końca i zaskakujący głębią psychologicznej analizy, ale przede wszystkim świetnie napisany. Świetnie napisaną ksiązka okazała się także „Kochający na marginesie” (7/10), choć styl jest tutaj skrajnie różny.
Drugim, swoistym odkryciem lipca był cykl pani Freethy: "Lato w Zatoce Aniołów” (6/10), „Na cienistej plaży” (7/10) i „Trzy twarze Ewy” (6/10) wszystkie one przypadły mi do gustu jako lekkie, ale wciągające opowieści, takie w sam raz na lato.
Za bardzo dobrą lekturę uznałam także „Ciało” Tess Gerritsen (7/10), to pierwsza książka tej autorski i mimo, że nie należy do thrillerów medycznych z jakimi to pani Gerritsen jest kojarzona, bardzo przypadła mi do gustu. Mam nadzieję, że tak będzie także z owymi thrillerami.
Jak zwykle nie zawiodły mnie książki z moich ulubionych serii, a więc „Morze Potworów” (7/10) z cyklu poświęconego Percy’emu Jacksonowi autorstwa Ricka Riordana, oraz „Sekta” (7/10) czyli piąta już część serii o przygodach młodych agentów z tajnej organizacji szpiegowskiej CHERUB.
Najbardziej wstrząsająca książką  w tym gronie okazała się opowieść Tiny Okpary, młodej Nigeryjki o piekle jakie zgotowali jej we Francji, adopcyjni rodzice – znany piłkarz i jego żona. „Cena mojego życia” (7/10), to historia, której długo nie zapomnę.
Trudnym tematem postanowiła zając się także Barbara Delinsky poruszając w książce „Rodzinne tajemnice  (6/10) problem tolerancji rasowej we współczesnych Stanach. I choć mam zastrzeżenia co do niektórych elementów  fabuły to motyw ten wydaje mi się bardzo interesujący.
Nieco słabiej wypadła powieść Jamesa Pattersona „Jacki Jill” (5/10), być może dlatego, że zbyt wiele się po niej spodziewałam, a być może po prostu zaczęłam swoją przygodę z Alexem Crossem nie od tego tomu co powinnam. Podobne, mieszane uczucia, wywołała we mnie książka „Jeszcze bliżej” (5/10). Jej oryginalny temat – opętanie, nie do końca został wykorzystany.
Niestety nie można wiedzieć jaka jest książka, dopóki jej się nie przeczyta. Po raz kolejny przekonałam się o tym sięgając po tak szeroko reklamowanego „Wielbiciela” Charlotte Link (4/10), a powieść ta, w moim odczuciu okazała się zwyczajnie słaba i bardziej męcząca niż wciągająca. „Kwietniowy śnieg” Rosamunde Pilcher (4/10) zwiódł mnie natomiast ładną okładką, pod która kryło się przeciętne czytadło z rodzaju tych, które zapomina się zaraz po przeczytaniu. Rozczarowało mnie także „Było, minęło” autorstwa pani LaVyrle (4/10), powieść obyczajowa z którą wiązałam, zbyt duże jak widać, oczekiwania.
Najsłabszą, oprócz wspomnianej już „Agathy Raisin…”  okazała się książka Nory Roberts „Wyspa Trzech Sióstr” (3/10), powieść tak tendencyjna i schematyczna, że ledwo zmusiłam się by brnąć przez kolejne strony suchej prozy do upragnionego końca. Pani Roberts znów nie udało się przekonać mnie do swojej twórczości :(

Na koniec jak zawsze trochę statystyki:
Zrecenzowanych: 18
Przeczytanych stron: 5256
Średnia ocena miesiąca: 5,72
Średnia ocena wszystkich książek: 5,64



środa, 31 lipca 2013

Wielbiciel - Charlotte Link

Wielbiciel - Charlotte Link


Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 424




Charlotte Link jest autorką, która, zwłaszcza w ostatnim czasie, zyskała wielu fanów. Niektórzy z niecierpliwością czekają na pojawienie się na naszym rynku jej kolejnych książek. Choć ja sama do tej kategorii czytelników się nie zaliczam, to na księgi opatrzone jej nazwiskiem zawsze zerkam z zainteresowaniem – nic w tym dziwnego, skoro pani Link specjalizuje się w kryminałach i thrillerach, które są też moim ulubionym gatunkiem. Po raz kolejny więc dałam się skusić i sięgnęłam po „Wielbiciela”. O swoich wrażeniach opowiem jednak za chwilę, najpierw kilka słów o treści.

Leona, młoda kobieta z Frankfurtu wiodła dotąd niemal idylliczne życie u boku ukochanego męża w ukochanym domu i poświęcając się ukochanej pracy w wydawnictwie. Pewnego dnia staje się przypadkowym świadkiem samobójstwa młodej kobiety i zdarzenie to rozpoczyna ciąg nieszczęść, które na nią spadają. Maż porzuca ją dla innej kobiety, co zachwieje całym jej światem, ale na szczęście w tym najtrudniejszym dla niej okresie pozna kogoś kto zapewni jej bezwarunkowe wsparcie. W innej części kraju, mniej więcej w tym samym czasie rozgrywa się dramat młodej Lizy, dziewczyny, która oprócz umierającego ojca jako jedyną rodzinę miała jeszcze siostrę – buntowniczkę, która opuściła ich przed laty. Niestety nigdy nie udało jej się powrócić do domu, jej zmasakrowane zwłoki znaleziono w pobliskim lesie. Liza próbuje dowiedzieć się czegoś o życiu siostry mając nadzieję, że naprowadzi ją to na rozwiązanie zagadki jej śmierci.

Tyle o treści. Teraz mogę opisać swoje wrażenia po lekturze, a pierwsze jakie mi się nasuwa jest takie, że książka jest schematyczna i tendencyjna, a cała jej treść mieści się w tytule. Słyszeliśmy o takich historiach w prasie i telewizji, to, że „wielbiciel” staje się „prześladowcą” nie jest niczym nowym. I nie ma niczego nowego w książce pani Link, nic oryginalnego, nic zaskakującego. To, po prostu, po raz kolejny opowiedziana, znana już wszystkim historia. Opowiedziana bardzo szczegółowo i zapewne, to właśnie cecha w innych przypadkach mogłaby być zaletą, tutaj jednak jest wadą. Ta przesadna szczegółowość sprawia, że książka wydaje się po prostu na siłę naciągnięta i nudna. Posłużę się przykładem, kiedy autorka chce nam oznajmić, że znaleziono ciało pewnej staruszki, to tworzy do tego celu całą scenę i kila zupełnie nowych postaci – młodego policjanta, nieuprzejmą sąsiadkę, burkliwą sprzątaczkę, włoskiego dozorcę i wszystkich ich obdarza oczywiście we własne problemy i cechy charakteru. Od początku tego fragmentu wiemy, że znajdą ciało i tylko to jest dla fabuły istotne, a wyżej wymienionych postaci więcej nie spotkamy. Sprawia to, że czytanie tej książki staje się po prostu męczące.

Drugim spostrzeżeniem jest to, że książka jest raczej powieścią obyczajową niż thrillerem, tak naprawdę bowiem dzieje się niewiele. Tego akurat nie uważam, za wadę, wewnętrzny świat bohaterów jej w przypadku tej historii tak samo ważny, jak tan rzeczywisty. Postaci są wielkim plusem „Wielbiciela”, indywidualni, autentyczni i bardzo różnorodni, ale to chyba jedyny plus jaki zauważyłam. Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego, tymczasem książka jest zwyczajnie słaba.

Moja ocena:
4/10

wtorek, 30 lipca 2013

Trzy twarze Ewy - Barbara Freethy

 

Trzy twarze Ewy - Barbara Freethy


Wydawnictwo: Wydawnictwo BIS
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 336



„Trzy twarze Ewy” to już trzecia z cyklu książek autorstwa pani Freethy, której akcja rozgrywa się w malowniczej miejscowości o nazwie Zatoka Aniołów. Książki łączy miejsce akcji i spora grupa „stałych” bohaterów, ale zawsze stanowią one odrębną, zamkniętą historię, którą z powodzeniem można czytać bez znajomości wcześniejszych tomów. Tak jest też i w przypadku „Trzech twarzy Ewy” choć jako swoisty „smaczek” wierni czytelnicy znajdą tam rozwinięcie lub rozwiązanie wątków dotyczących znanych im już postaci.

Brianna sprowadza się do Zatoki Aniołów by móc mieszkać bliżej swoich teściów, po dramacie jakim było dla niej oskarżenie jej męża o kradzież, a potem proces i lata oczekiwania, ostatecznie spada na nią jeszcze jeden cios – Derek ginie w więziennej bójce rozwiewając wszystkie jej nadzieje na szczęście. Kilkuletni syn i rodzice zmarłego męża, którzy nigdy nie zwątpili w jego niewinność – to teraz jedyna rodzina jaką ma. Przeprowadzka do Zatoki Aniołów ma jednak konsekwencje jakich się nie spodziewała, musi między innymi znów zetknąć się z Jasonem Marlowem, przyjacielem Dereka z dzieciństwa, a jednocześnie policjantem, który wysłała go za kratki. Zdezorientowana Brianna niedługo odkrywa jak wielu rzeczy nie wiedziała o swoim mężu i coraz częściej zaczyna wątpić w to, co dotąd uważała za oczywiste. By móc rozpocząć nowe życie i zostawić przeszłość za sobą, musi dowiedzieć się prawdy przede wszystkim o tym, co naprawdę stało się w noc kradzieży, i gdzie teraz znajdują się obrazy, które wtedy zaginęły. A wielu osobom nie spodobają się jej starania o powtórne wszczęcie śledztwa.

Książka wprawnie łączy w sobie elementy romansu, sensacji i kryminału. Nie brak też kilku głębszych refleksji i „życiowej” prawdziwości, a wszystko to w lekkim, ciepłym tonie, któremu towarzysz blask skąpanych w słońcu brzegów i szum fal :) Książka napisana jest prostym, lekkim językiem, który szybko wciąga i przyjemnie się czyta. Polecam, jako nie wymagającą a interesującą letnią lekturę. 

Moja ocena:
6/10

Książka przeczytana w ramach wyzwania pod hasłem

poniedziałek, 29 lipca 2013

Kochający na marginesie - Johanna Nilsson

 

Kochający na marginesie - Johanna Nilsson


Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 205




Czy ktoś tak jak ja, zastanawiał się kiedyś co piszą skandynawscy pisarze, kiedy akurat nie tworzą kryminałów? Ja się zastanawiałam, bo gdy pomyślę o literackiej twórczości autorów z tamtej północnej części świata, to jakoś nie potrafię sobie wyobrazić lekkiej, radosnej i ciepłej historii, ba nawet skandynawski romans ma zawsze w sobie coś mrocznego. Ale wracając do tematu teraz już nie muszę się zastanawiać jak wyglądałaby „tamtejsza” powieść obyczajowa, bo lekturę takiej mam już za sobą – „Kochający na marginesie” czyli skandynawski kryminał bez zbrodni (reszta jest bez zmian). 

Tak, wiem, trochę przesadzam i chyba powinnam zaznaczyć, że powyższych stwierdzeń nie należy traktować w żadnym wypadku jako krytyki. Wręcz przeciwnie, uważam, że jest coś fenomenalnego w tym, że autorce udaje się snuć sugestywną i przejmującą opowieść o ludzkich uczuciach przy pomocy prostego i lakonicznego języka, zdystansowanym i chłodnym tonem. 

„Kochający na marginesie” to przede wszystkim opowieść o samotności, a właściwie o szczególnym jej rodzaju – samotności w tłumie. Prezentuje nam grupę zagubionych bohaterów, których pozornie łączy tylko to, że są bywalcami tytułowej kawiarni. Tak naprawdę jednak są oni wszyscy współczesnymi rozbitkami, zagubionymi w pędzącym świecie ofiarami własnej historii. Złodziejka Bea i jej ojciec alkoholik, którzy kochają się, ale nie potrafią odnaleźć, młoda transseksualistka nieustannie walcząca o akceptację, uliczny muzyk, lekarz nie potrafiący pogodzić się z końcem poprzedniego związku i kochające się małżeństwo, które czeka ciężka walka z nowotworem. To zwyczajni, szarzy ludzie lokujący się gdzieś na „marginesie” szczęśliwego społeczeństwa, borykają się z własnymi problemami i słabościami. Zawsze pozostając w tych zmaganiach całkowicie samotni, niezależnie jak wielu ludzi by ich otaczało. Historia zmierza do tragicznego finału, który zdaje się być nieunikniony. 

Mimo tragizmu, smutku i chłodnego tonu, książka ma w sobie coś optymistycznego, choć może nie w samej historii. Niesie w sobie jakąś niepodważalną naukę, że najważniejszą rzeczą jaką możemy ofiarować zarówno drugiemu człowiekowi jak i samemu sobie jest akceptacja.

Moja ocena:
7/10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...