piątek, 20 listopada 2015

Czarna ceremonia - J. D. Robb

In Death | Oblicza śmierci 



Czarna ceremonia


Nr. tomu: 05
Tytuł oryginału: Ceremony in Deth
Pierwsze wydanie: 1997

Polskie wydanie: Da Campo (1998), Prószyński i S-ka (2007)
Tłumaczenie: Małgorzata Stefaniuk
Ilość stron: 208




Opis z okładki:
Nagła śmierć sierżanta Franka Wjinsky'ego, sumiennego policjanta i dobrego kolegi, jest szokiem dla całego wydziału zabójstw. Wkrótce pojawiają się dowody świadczące o tym, że Frank zajmował się dystrybucją narkotyków. Sprawę ma wyjaśnić Eve Dallas. Tymczasem Alice, wnuczka zmarłego, przekonana, że dziadek został zamordowany, opowiada Eve szokującą historię o satanistach odprawiających straszliwe obrzędy w centrum Nowego Jorku. Wkrótce potem dziewczyna ginie w wypadku. Zbieg okoliczności czy może kolejne morderstwo? Eve Dallas staje do walki z mrocznymi siłami zła, jak zawsze mając u boku niezawodną Peabody i zakochanego w niej Roarke'a.







W wizji przyszłości jaką roztacza J. D. Robb nie zabrakło także miejsca dla magii... A magia i twardo stąpająca po ziemi policjantka - porucznik Eve Dallas, to nie najlepsze połączenie. Przekonają się o tym członkowie grupy wiccan i entuzjaści czarnej magii, wśród, których będzie ona poszukiwała mordercy.
Pomysł bardzo intrygujący, niestety wykonanie już nie szczególnie. Muszę z przykrością stwierdzić, że to jak na razie najsłabsza część serii i mam nadzieję, że kolejne będą jednak utrzymywać poziom pierwszych. 
Wszystko w fabule jest przejaskrawione i przerysowane przez co wydaje się nico kiczowate a na pewno sztuczne. Od samej zagadki kryminalnej, która w zasadzie żadną zagadką nie jest, po kwestie rytuałów, ceremonii, motywów bohaterów, a nawet dość niedorzeczny konflikt między Feeney'em a Dallas. Nawet sceny z Eve i Roarke'iem pasują raczej do jakiegoś kiepskiego erotyku niż porządnego thrillera, a ja na taki właśnie liczyłam.  
Pierwszy raz irytowała mnie też sama główna bohaterka - jak na kogoś kto tak bardzo przeżywa dramaty swojej przeszłości jej zachowanie drażniło arogancją i agresywnością. 
To z pewnością nie jest najlepsza część serii :(

Moja ocena: 5/10

nowi znajomi: Po raz pierwszy pojawia się Jamie, wnuk zmarłego policjanta, młody elektroniczny geniusz, który zaskoczy samego Roarke'a.
cytat z Peabody: nie znalazłam żadnego fajnego cytatu, nawet poczucie humoru w tej części zawodzi :(
staży znajomi: Pojawiają się wszyscy najważniejsi bohaterowie serii
fajny gadżet: bardzo wymyślne systemy alarmowe i równie wymyśla urządzenia do ich obejścia :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...