poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Sekret Julii - Tehereh Mafi


Sekret Julii - Tehereh Mafi



Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 437





Cóż tu dużo mówić, dawno, żadna książka nie okazała się dla mnie takim rozczarowaniem jak właśnie „Sekret Julii”. Rozczarowanie równie wielkością moim oczekiwaniom. Pani Mafi oczarowała mnie swoim stylem w „Dotyku Julii”, stylem nie fabułą, bo tej trochę brakowało by tak bardzo nie trącić naiwnością. Nic to jednak, skoro wszelkie niedostatki rekompensował sposób narracji, prosty choć trochę poetycki, lekki a głęboki a przede wszystkim świeży a nie wymuszony. Byłam pod sporym wrażeniem. Może właśnie dlatego odkładałam sobie lekturę „Sekretu Julii” tak długo bo jak wiadomo wszystko na co długo się czeka… ale może po prostu przeczuwałam, że na tej historii da się zbudować jedną spójną opowieść, ale trylogię ?!

Julia wraz z Adamem przebywa w podziemiu dosłownie i w przenośni. W tajnych schronach pod ziemią rebelianci szykują się do wojny w zdegradowanym i skorumpowanym świecie. A więc wojny przeciw Warnerowi będącego dowódcą tutejszego dystryktu. Julia dowiaduje się, że wielu mieszkańców podziemia dysponuje swoistym „darem”, jej radość jednak, że nie jest jedyna obdarzoną niezwykłymi właściwościami szybko znika. Wciąż czuje się ona bowiem wyobcowana a konieczność przejęcia kontroli nad jej zdolnością okazuje się dla niej wyjątkowo trudnym zadaniem. Oczywiście także jej uczucie do Adama napotyka niespodziewane przeszkody…

Tyle, jeśli chodzi o treść. Nie dziej się zbyt wiele, by nie powiedzieć, że właściwie oprócz wewnętrznych dylematów Julii nie dzieje się w zasadzie nic. Życie wewnętrzne tej dziewczyny wystarcza jednak w zupełności by absolutnie zamęczyć czytelnika. Przez kilkaset stron Julia nieustannie cierpi, jej wewnętrzne „ja” rozpada się, roztrzaskuje, stacza, zamiera, umiera i kona (itd.) w zasadzie nie wiem z jakiego powodu. Jak wyraziła to inna postać  Kenji – jedyna naprawdę interesująca w całej grupie – „Z tego, co wiem, masz co włożyć do gęby i co wciągnąć na grzbiet, możesz się odlać w spokoju, kiedy tylko przyjdzie ci ochota. Gdzie ty tu widzisz problemy? To się nazywa królewskie życie. Mogłabyś wreszcie dorosnąć i przestać się zachowywać tak, jakby cały świat nasrał na twoją ostatnią rolkę papieru. Bo to jest głupie.”

W tej książce absolutnie nic nie ma, oprócz do granic możliwości irytującej bohaterki, która oczywiście okazuje się wyjątkowa nawet wśród wyjątkowych. Postaci są źle przedstawione i oprócz Kenjego w zasadzie anonimowe. Z trójkąta Adam – Julia – Warner na uwagę zasługuję tylko ten trzeci choć i on jest po prostu doskonałym wypełnieniem typowego schematu dotyczącego „tego drugiego”. Adam zamienia się z interesującego chłopaka w pierwszym tomie, w jakąś jęcząco – skamlącą odmianę półgłówka zdolnego powtarzać tylko imię „Julia”.

Największym rozczarowaniem jest jednak styl w jakim „Sekret Julii” został napisany. To co pierwszej części było naturalne i lekkie ( a więc przekreślone myśli, powtórzenia, liczby) wszystko to co było oryginalne i świetnie oddawało emocje bohaterów, w „Sekrecie…” staje się wymuszone, sztuczne i zbyt ekstremalne. Jakby pani Mafi za wszelką cenę starała się zachować ten sam styl nawet gdy fabuła przekroczyła już „poziom” w którym to miałoby sens.

Zwiodłam się. Nie wiem czy zdecyduję się kiedyś sięgnąć po trzeci tom tej trylogii bo właściwe nawet nie jestem ciekawa jak ta historia się potoczy, a na pewno nie mam ochoty na kolejnych kilkaset stron w towarzystwie Julii.

Moja ocena:

4/10

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Czytam Opasłe Tomiska

4 komentarze:

  1. "Dotyk Julii" oczarował mnie i kiedy tylko skończyłam pierwszą część, zapragnęłam sięgnąć po kolejną. Na razie nie miałam jeszcze takiej okazji, ale na pewno przeczytam "Sekret Julii" - chociażby po to, aby poznać dalsze losy bohaterów i przekonać się, jakie wrażenie wywrą na mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie "Dotyk Julii" także oczarował, co chyba przełożyło się na obecne rozczarowanie :(
      Mam nadzieję, że Tobie spodoba się bardziej a w każdym razie życzę miłej lektury :)

      Usuń
  2. Mhm, ja również byłam nieco zawiedziona, ale myślę, że bywają gorsze kontynuacje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, ale bywają też lepsze... :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...