Trzeci głos - Cilla i Rolf Borjlind
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 464
Pierwszą
moją reakcją po tym jak zaczęłam lekturę książki „Trzeci głos” była
konstatacja, że coś mi umyka. Po krótkich poszukiwaniach okazało się, że i
owszem umyka, bowiem, nie jest to pierwsza książka napisana przez ten duet
autorów, a co ważniejsze nie jest to pierwsza książka o losach przedstawionych
w niej bohaterów. I choć nieznajomość
wcześniejszego tomu serii – „Przypływu” nie jest może na tyle ważna, żeby
uniemożliwiać lekturę „Trzeciego głosu” to bez wątpienia lepiej byłoby jednak
zacząć od początku :) Może wyjaśniłoby to, niezrozumiałą admirację, jaką cieszy
się Oliwia – młoda dziewczyna tuż po szkole policyjnej choć nie pracująca w
zawodzie, którą jednak całe środowisko traktuje z bezsensownym z mojego punktu
widzenia respektem.
Sama
fabuła składa się z dwóch wątków, które „nieoczekiwanie” splatają się pod
koniec historii w jeden. To, że czytelnik spodziewa się tego w niczym w
zasadzie nie przeszkadza, chodzi raczej o to, jak te dwie sprawy mogą być ze
sobą związane. Pierwsza dotyczy odnalezienia we Francji ciała pewnej arabskiej
kobiety, która w przeszłości pracowała w znanej trupie cyrkowej jako żywy cel
dla popisów rzucania nożem. Tam spotkał ją jeden z bohaterów „Trzeciego głosu”
Abbas el Fassi, jest on teraz gotowy na wiele by odnaleźć mordercę swej
młodzieńczej miłości i wymierzyć mu sprawiedliwość. Tymczasem w Sztokholmie
dochodzi do śmierci urzędnika celnego, która na pierwszy rzut oka wydaje się
samobójstwem. Szybko okazuje się jednak, że w grę wchodzić może zaginiona
partia narkotyków lub prywatne związki ofiary z pewnymi wpływowymi ludźmi.
Zaintrygowana śmiercią sąsiada Olivia zaczyna prowadzić prywatne śledztwo chcąc
dotrzeć do prawdy. Ostatecznie kluczem do rozwiązania okaże się tytułowy trzeci
głos na pewnym znamiennym nagraniu…
Książkę
łatwo i szybko się czyta. Fabuła być może nie zaskakuje, ale na pewno wciąga
tak, że po książkę warto sięgnąć już choćby dla samej przyjemności czytania. Z
drugiej strony jednak jest to po prostu kolejna typowa sensacja jakich ostatnio
wiele ukazało się na rynku i w mojej ocenie niczym się spośród nich nie
wyróżnia. Wręcz przeciwnie, w porównaniu do większość skandynawskich kryminałów
wypada raczej blado. Nie ma ani głębi, ani nastroju ani bardziej złożonego
opisu postaci. Autorzy częściej wmawiają czytelnikami jakie stworzone przez
nich postacie są niż to pokazują. Na przykład wielokrotnie powtarza się nam jak
niebezpieczny może być Abbas, jak profesjonalna i inteligentna jest Mette lub
jak niezwykłą intuicję posiada Olivia, czego w ich zachowaniu niestety nie
widać.
Nie chce
zbyt krytykować, bo książka na to nie zasługuje. To przeciętny, ale dobry
kryminał. W sam raz dla wszystkich tych, którzy tak jak ja, jako wakacyjne
lektury preferują właśnie ten gatunek.
Moja ocena:
6/10
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Czytam Opasłe Tomiska,
Mimo, że bardzo lubię kryminały to chyba nie sięgnę po ten, bo skoro niczym szczególnym się nie wyróżnia, to szkoda mi trochę na niego czasu ;)
OdpowiedzUsuń