sobota, 31 sierpnia 2013

zapowiedzi września

      Wrzesień pod względem wydawniczym zapowiada się wyjątkowo obiecująco. Trudno się będzie zdecydować na zakup, ale mam nadzieję, że prędzej czy później dostanę w swoje ręce chociaż te książki, które poniżej przedstawiam :) 


Skazana - Hanah Kent
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 5 września 2013
 To powieść, która wnika pod skórę, doprowadza krew do wrzenia, porusza do głębi…
W roku 1829 w północnej Islandii Agnes Magnúsdóttir zostaje skazana za współudział w brutalnym morderstwie popełnionym na dwóch mężczyznach. Agnes ma czekać na egzekucję w gospodarstwie przedstawiciela miejscowej władzy, urzędnika okręgowego Jóna Jónssona, jego żony i dwóch córek. Przerażona obecnością morderczyni pod swoim dachem rodzina unika z nią wszelkich rozmów. Tylko Tóti, młody wikariusz wyznaczony na opiekuna duchowego Agnes, próbuje ją zrozumieć, starając się uchronić jej duszę przed potępieniem. Kiedy mija lato i nadchodzi surowa zima, a trudy wiejskiego życia zmuszają domowników do pracy ramię w ramię, mieszkańcy zagrody zaczynają lepiej poznawać Agnes. A gdy zbliża się dzień egzekucji, wszystkich dręczy pytanie: zabiła czy nie?
Oparta na faktach powieść „Skazana” to głęboko wzruszająca opowieść o wolności osobistej: o tym, jak nas widzą, w przeciwieństwie do tego, za kogo sami się uważamy, i o tym, jak można zaryzykować wszystko dla miłości.
W przejmującej, krystalicznie czystej prozie Hannah Kent przedstawia surowe piękno islandzkich krajobrazów, gdzie każdy dzień jest walką o przetrwanie, i pyta, jaką nadzieję może mieć samotna kobieta, gdy jej życie zależy od tego, co mówią o niej inni.




Trakt - Arno Strobel
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 3 września 2013
 Zabrano ci wszystko. Oprócz strachu. Komu możesz zaufać, jeśli nikt ci nie wierzy? I kim rzeczywiście jesteś?
Wyobraź sobie, że świat, który znałaś, przestał istnieć. Wyobraź sobie, że twój mąż twierdzi, że nigdy w życiu cię nie widział, chociaż spędziłaś z nim wiele lat. Wyobraź sobie, że wszyscy uważają, że nigdy nie miałaś dziecka, chociaż tak bardzo kochasz swojego syna.
Właśnie w takiej sytuacji znalazła się Sybylle Aurich. Czy to spisek? Co ma na celu? A może istnieje jeszcze inne rozwiązanie?




Przed egzekucją - Elizabeth L. Silver
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 24 września 2013 
 Fascynująca powieść o historiach, które opowiadamy sami sobie, aby przetrwać, o bliznach, które nigdy nie znikną, i o prawdzie, jaką sami wybieramy.
Noa P. Singleton nie wypowiada nawet słowa podczas krótkiego procesu, po którym zostaje uznana za winną morderstwa pierwszego stopnia. Dziesięć lat później, sześć miesięcy przed egzekucją, młoda kobieta czeka w celi śmierci w więzieniu o zaostrzonym rygorze na wykonanie wyroku.
Niespodziewanie odwiedza ją Marlene Dixon, wpływowa filadelfijska prawniczka, a jednocześnie matka kobiety, za zabicie której Noa została skazana. Twierdzi, że zmieniła zdanie na temat kary śmierci i wyroku Noa i że zrobi wszystko, co w jej mocy, aby przekonać gubernatora do złagodzenia kary na dożywocie – o ile Noa wreszcie zdradzi, co doprowadziło ją do popełnienia zbrodni.
Noa i Marlene stają się nierozerwalnie związane przez prawo, wspólne poczucie winy i nieodwracalne błędy, które układają się w surową opowieść o miłości, cierpieniu i zdradzie, równie nieprzewidywalną, jak imponująco oryginalną.



Honor - Elif Shafak
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 11 września 2013 
Miłość, ból i utrata, wierność i zdrada w poruszającej sadze o dziejach turecko-kurdyjskiej rodziny emigrantów.
W Londynie rodzina Toprak miała zacząć nowe życie. Pembe i Adem oraz ich dzieci mieli tu być szczęśliwi. Jednakże nawet tutaj, tysiące kilometrów od Turcji, tradycja i dawne rytuały mają nad nimi ogromną władzę. Tak wielką, że doprowadzą do wielkiej tragedii, która na zawsze odmieni losy Topraków…
„Moja matka umarła dwukrotnie. Obiecałam sobie, że nie pozwolę, aby historia jej życia została zapomniana…”




I że Cię nie opuszczę aż do śmierci - Kate White
wydawnictwo: W.A.B.
data wydania: 11 września 2013 
 W najnowszej książce Kate White powraca słynna bohaterka jej kryminałów – Bailey Weggins, która po raz kolejny znajdzie się na tropie mordercy.
W pewien zimny styczniowy wieczór Weggins odbiera telefon od znajomej poznanej niedawno na ślubie - Ashley Hanes. To co usłyszy zmrozi ją jednak bardziej niż pogoda za oknem. W otoczeniu Ashley i Bailey giną dwie kobiety. Obie śmierci wydają się przypadkowe, jednak jest coś co budzi wątpliwości Ashley – nie tylko zbieżność w czasie obu tragedii, ale i nić łącząca zmarłe kobiety. Obie były druhnami na ślubie ich wspólnej przyjaciółki Peyton Cross.
Druhną podczas tej samej ceremonii była również Ashley Hanes, która teraz bojąc się o swoje życie prosi Weggins o zbadanie całej sprawy. Bailey Weggins godzi się pomóc znajomej zaniepokojona dziwnym zbiegiem okoliczności, ale i osobiście poruszona usłyszaną historią – obok państwa młodych w sukience druhny stała i ona.
Pasjonująca… Spędzanie czasu z Bailey Weggins to świetna zabawa.
Hilary Williamson, BookLoons.com
Wiele rzeczy w tej książce bawi… Bailey jest tak urzekająca jak zawsze, kolejny raz udowadniając, że w zagadkach większe znaczenie ma kto jest w nie zamieszany niż jakie jest ich rozwiązanie.
Booklist



Morderstwo doskonałe - John le Carre
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: 11 września 2013 
Redaktor naczelna „Głosu Chrześcijańskiego”, Alsa Brimley, otrzymuje od jednej ze stałych czytelniczek przerażający list: Nie jestem obłąkana i mam pewność, że mój mąż próbuje mnie zabić. Jednak wiadomość przychodzi za późno − jego autorka, żona nauczyciela w jednej z renomowanych brytyjskich szkół prywatnych, zostaje zamordowana. Emerytowany pracownik brytyjskich służb specjalnych i przyjaciel Alsy, George Smiley, próbuje rozwiązać zagadkę śmierci pani Rode. W toku śledztwa odkrywa niechlubne epizody w historii szacownej instytucji…




Zaginione - Mo Hayder
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: 11 września 2013 
 Detektyw Jack Caffery prowadzi dochodzenie w sprawie kradzieży samochodu. Chociaż na pierwszy rzut oka sprawa wygląda rutynowo, jednak szybko okazuje się, że nie będzie to wcale standardowe śledztwo. Nie dość, że samochód został porwany sprzed nosa właścicielki, to co gorsza, na jego tylnym siedzeniu była pasażerka – jedenastoletnia dziewczynka, której nie odnaleziono. Niebawem przestępca zaczyna komunikować się z policją za pomocą listów, z których wynika, że nie jest to jednorazowy incydent. Bandyta grozi, że zaatakuje ponownie. Rozpoczyna się dramatyczny wyścig z czasem. Caffery musi odnaleźć porywacza, zanim ten dopadnie kolejne niewinne ofiary...

piątek, 30 sierpnia 2013

Lewa ręka Boga - Paul Hoffman

 

Lewa ręka Boga - Paul Hoffman


Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 448



„Lewa ręka Boga” jest bardzo oryginalną książką. Jest to fantastyka, ale osadzona w nifantasytcznym świecie, a raczej rzeczywistości przypominającej europejskie średniowiecze, z jego wojnami krzyżowymi i polityczno-rodowymi przepychankami. Ale nie jest to średniowiecze. To co Hoffman robi z obrazem chrześcijaństwa by przekształcić go w Jedyną Słuszną Wiarę opartą na kulcie Powieszonego Odkupiciela jest zarazem oburzające jak i fascynujące. Gdzieś około piętnastej strony musiałam przerwać lekturę i sprawdzić w google kim jest człowiek, który coś takiego napisał. Niestety informacji nie ma wiele, brytyjski pisarz i scenarzysta, najbardziej znany z trylogii, której przedstawiana książką jest pierwszą częścią, a także scenariusza do filmu „Mądrość krokodyli” z 1998 roku z Judem Law’em w roli głównej.  

Główną postacią „Lewej ręki Boga” jest Thomas Cale, akolita w Sanktuarium czyli miejscu gdzie Lordowie Odkupiciele szkolą młodych uczniów na przyszłych wojowników o Jedyną Prawdziwą Wiarę. Jest to miejsce straszne, rządzone wedle bezlitosnych, okrutnych a często i zupełnie bezsensownych zasad, których znaczenia nikt już nie pamięta. Cale wraz z dwójka przyjaciół i pewną dziewczyną udaje się uciec z Sanktuarium choć wiedzą, że w razie schwytania czeka ich za to straszna śmierć. Trafiają do miasta gdzie przypadkiem wplątują się w wydarzenia, które zwrócą na nich uwagę ludzi u władzy. Nic więcej nie zdradzam :)

Jak moje wrażenia? Szczerze mówiąc po pierwszym zaskoczeniu – gdy zaczynałam lekturę zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać - przyszedł etap fascynacji, po nim etap stagnacji i ostatecznie rozczarowania. Zacznę jednak od zalet, książka jest napisana bardzo płynnym, ładnym językiem dzięki czemu łatwo i przyjemnie się ją czyta. Autor świetnie się bawi prezentując nam niektóre obrazy i refleksje np. na temat zasadności istnienia drzwi lub szkodliwości jaką na akolitę wywiera towarzyskość. Można więc równie dobrze bawić się z nim. Fabuła jest wciągająca, niestety tylko do pewnego momentu, od czasu ucieczki z Sanktuarium dzieje się właściwie niewiele. Kolejna uwaga dotyczy tytułu i wątku niezwykłych zdolności Thomasa, niestety rozwinięcie tych kwestii nastąpi prawdopodobnie w następnych częściach trylogii. Postaci są różnorodne i choć dobrze opisane, to jednak zostały przedstawione z dystansem, który udziela się także czytelnikowi. Historia Thomasa i jego przyjaciół jest interesująca, ale w zasadzie nie porusza. 

Ostatecznie bardzo podobał mi się świat stworzony przez Hoffmana, Sanktuarium, odkupiciele, zasady wiary w Powieszonego Odkupiciela. Natomiast sama historia Thomasa i jego przyjaciół wypada dosyć blado. Szkoda, bo zapowiadało się rewelacyjnie, a okazało się co najwyżej dobrze. 

Moja ocena:
6/10

czwartek, 29 sierpnia 2013

Ty umrzesz pierwszy - James Patterson

 

Ty umrzesz pierwszy - James Patterson


Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2003
Ilość stron: 287



James Patterson jest najbardziej znany jako autor serii kryminalno – sensacyjnych powieści z Alexem Crossem (policjantem i psychologiem) w roli głównej. Ale Patterson nie ogranicza się tylko do jednego gatunku; cześć czytelników zna go także jako autora fantastycznej serii dla młodzieży „Maximum Ride”.  Jego trzecią (nie chronologicznie) serią jest Kobiecy Klub Zbrodni. Bohaterkami tych książek są cztery kobiety – policjantka, lekarz sądowy, prokurator oraz dziennikarka – łącza one siły, by wspólnie rozwiązywać najtrudniejsze kryminalne zagadki w San Francisco. 

Ciekawostką dotyczącą tej serii jest to, że wszystkie tytuły zawierają w sobie kolejne cyfry poczynając od jeden; a więc „Ty umrzesz pierwszy”, „Druga szansa”, „Trzy oblicza zemsty” itd. (wyraźniej widać to w oryginalnej wersji tytułów, gdzie posłużono się cyfrą np. „1st to Die”). Obecnie wyliczanka ta sięgnęła numeru 12 z czego w Polsce wydanych zostało pierwszych osiem. 

„Ty umrzesz pierwszy” jest książką, która rozpoczyna cykl, a fabuła zwiera okoliczności zawiązania całego Klubu. Główną bohaterką jest inspektor Lindsay Boxer pracująca w policji San Francisco. Prowadzi ona sprawę zagadkowych zabójstw, ofiarami bezwzględnego mordercy stają się pary nowożeńców, pierwszą znaleziono w hotelowym pokoju i ślady wskazują na to, że zginęli w wieczór własnego ślubu. W rozwiązaniu sprawy pomaga Lindsay jej nowy partner a także przyjaciółki: lekarz sądowy, dziennikarka i pani prokurator. A Lindsay wyjątkowo potrzebuje teraz pomocy, bo sprawa morderstw nie jest jej jedynym problemem odkąd lekarz znalazł nieprawidłowości w wynikach badań jej krwi. Gdy już jednak wszystko zaczyna układać się w całość następuje niespodziewany zwrot, który odmieni wszystko…

Książkę czyta się bardzo szybko głównie ze względu na prosty, lekki język i wciągającą fabułę. Styl jest typowy dla Pattersona, a więc sporo powtórzeń i wiele szumnych deklaracji, zwłaszcza jeśli chodzi o owy Klub i łączącą jego członkinie przyjaźń, za to mniej faktycznych działań i efektów. Poza tym sama Lindsay jest po prostu Alexem Crossem w spódnicy – może się czepiam, ale wydaje mi się, że autor dużo lepiej radzi sobie z męskimi bohaterami i z „męską przyjaźnią”. Także pozostałe trzy bohaterki są w zasadzie dosyć „płaskie” i nijakie. A szkoda. 

        Ogólnie jednak książkę czyta się przyjemnie, a niektóre elementy fabuły – jak problemy zdrowotne Lindsay – były bardzo interesujące. Rozwiązanie zagadki też może zaskoczyć, choć kłamałabym mówiąc, że była to dla mnie zupełna niespodzianka. Polecam jako niewymagającą lekturę dla tych, którzy chcą na jakiś czas oderwać się od rzeczywistości.

Moja ocena: 
5/10

wtorek, 27 sierpnia 2013

61 godzin - Lee Child

 

61 godzin - Lee Child


Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2013
ilość stron: 432



Jack (bez drugiego imienia) Reacher. Tak właśnie nazywa się najbardziej znana postać stworzona w zakamarkach bujnej wyobraźni Lee Childa (właściwie Jim Grant, ale jak to czasem bywa to właśnie pseudonim w przeciwieństwie do prawdziwego nazwiska jest elementem rozpoznawalnym – zapewne zgodnie z założeniem). Postać nietuzinkowa o czym może świadczyć fakt, że mimo kilkunastu już tomów powieści (osiemnasatu jeśli chodzi o ścisłość) w tym kilku napisanych w narracji pierwszoosobowej, wciąż jest to bohater tajemniczy i intrygujący. Fani z zapałem wyłapują kolejne szczegóły jego życia rozsypane po wszystkich powieściach niczym elementy układanki. Trzeba przyznać Lee Childowi, że obraz jaki się tworzy jest wyjątkowo spójny i dopracowany. 

„61 godzi” to czternasta w kolejności książka z serii z Jackiem w roli głównej. Tym razem nasz bohater, któremu życie upływa na wiecznej podróży musi skapitulować przed siłą śnieżnej zamieci i wraz z grupą podróżujących staruszków spędzić kilka dni w małym miasteczku w Południowej Dakocie. Szybko okazuje się, że miasto, które swój rozwój zawdzięcza głownie pobliskiemu ogromnemu kompleksowi więziennemu, zmaga się z własnymi niełatwymi problemami. Jednym z nich jest ochrona pewnej starszej pani, świadka mogącego zeznawać przeciw prominentnemu handlarzowi narkotyków. Pewne okoliczności sprawią, że Jack będzie musiał wziąć na siebie kwestie jej bezpieczeństwa i okaże się to dużo trudniejsze niż sądził. 

Szczegółowość jest jedną z niewątpliwych zalet twórczości Lee Childa, mimo, że tworzy on książki pełne akcji w których napięcie od pierwszych stron tylko rośnie, nie odbywa się to kosztem jakości. Jack Reacher, emerytowany major żandarmerii, dzieli się z nami swoją obszerną wiedzą z wielu dziedzin ale nawet jeśli dostajemy szczegółowy opis wraz z zasadą działania rewolweru to nie zostajemy przy tym zasypani zniechęcającym technicznym żargonem. Ta szczegółowość opisu działań i wydarzeń jest także sposobem nieustannego podtrzymywania napięcie, czekamy na wydarzenia wiedząc, że mogą w każdej chwili nadejść. 

Do nieco słabszych elementów należy przewidywalność fabuły, oraz pewna schematyczność w kreowaniu postaci. Dotyczy to zwłaszcza głównego złego bohatera o pseudonimie Platon – przypomina złego osobnika z filmów sensacyjnych lat ’90 – przejaskrawiony aż po granice absurdu. Nie lubię także zbyt częstego powtarzania fraz w roli swoistej mantry, nie jest to tu nagminne, ale także występuję. Oczywiście są to tylko moje własne, osobiste preferencję i nikt nie musi ich podzielać. 

Ogólne rzecz biorąc „61 godzin” to świetna pozycja w swoim gatunku, widać Lee Child wciąż trzyma ten sam, niezmiennie wysoki poziom. Polecam wszystkim ze względu na interesująca fabułę, ale także plastyczne i realistyczne opisy zimowej aury. Zapewniam, że gdziekolwiek byście nie byli i tak zrobi się zimno :)


Moja ocena:
7/10

Colorado Kid - Stephen King

 

Colorado Kid - Stephen King


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2005
Ilość stron: 120



Stephen King nie jest autorem, którego można łatwo zaklasyfikować. Piszę świetnie horrory i to z nimi przede wszystkim jest kojarzony, choć równie dużo fanów mają jego powieści fantastyczne – jak „Bastion” choć jest ich tak dużo, że wymienianie nie ma sensu. King świetnie radzi sobie z budowaniem napięcia, złożoną psychiką swoich postaci a przed wszystkim tworzeniem specyficznego niemal namacalnego klimatu. To on – moim skromnym zdaniem – tak wciąga czytelnika, nie pozwalając się oderwać od lektury aż dobrnie się do ostatniej (kilkusetnej - to raczej norma u Kinga) strony. 

„Colorado Kid” to pozycja, która w żaden sposób do powyższego opisu nie pasuje. I nie chodzi mi tylko o to, że liczy sobie tylko 120 stron, ale przede wszystkim jest zupełnie inna tematycznie. Najbliżej w zasadzie byłoby jej do kryminału, ale z założenia kryminał jest rozwiązaniem zagadki „kto zabił”, natomiast King mnoży pytania, nie mnożąc odpowiedzi. W każdym razie podczas tej niedługiej lektury przez cały czas towarzyszyło mi pytanie „czy to naprawdę King?”.

Dwóch staruszków, doświadczonych dziennikarzy wprowadza młodą koleżankę w tajniki reporterskiej pracy opowiadając jej historię i przebieg swojego śledztwa dotyczącego tajemniczej śmierci mężczyzny sprzed wielu już lat. Nadali oni zmarłemu przydomek „Colorado Kid” i z uporem próbowali odtworzyć wydarzenia z ostatnich godzin jego życia. Historia jest zawikłana a staruszkowie relacjonują ją tyleż szczegółowo co i z licznymi dygresjami, najczęściej na temat dziennikarskiej profesji. I właśnie to, kwestia odpowiedzialności prasy i rzetelności w relacjonowaniu zdarzeń jest tak naprawdę głównym tematem ksiązki, a motyw Colorado Kida stanowi jedynie tło. 

Szczerze mówiąc, to właśnie owo tło, było tym, co w książce najciekawsze, a mozolne wyłuskiwanie faktów ze słowotoku energicznych staruszków – swoją drogą cała trójka wydaje się własnym towarzystwem wręcz zachwycona jakby tworzyli małe kółko wzajemnej adoracji – jest zwyczajne męczące. Dywagację na temat dziennikarstwa zupełnie mnie nie interesują, a przynajmniej nie w takiej ilości i w takim wydaniu. Gdy dodamy do tego jeszcze zakończenie, a właściwie całkowity jego brak wyjdzie nam ogromne rozczarowanie. Nie bardo rozumiem zamysł autora co do tej książki, przypomina raczej jakiś pisarski eksperyment niż faktyczną powieść – pseudokryminał. Ale do kogo skierowany? :( Chyba nawet najgorliwsi fani Kinga poczują się rozczarowani. 

Moja ocena:
4/10




poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Wtargnięcie - Elena Sender

 

Wtargnięcie - Elena Sender


Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 464



„Wtargnięcie” Eleny Sender jest wciągającym thrillerem, bez większych oporów można dodać do tego przymiotnik „medycznym”. Sama autorka jest jeszcze mało znaną francuską pisarką, która na co dzień związana jest z magazynem poświęconym badaniom nad pracą mózgu, psychiką i pamięcią. Stad w jej książce  - mimo iż fabuła jest w pełni wytworem bogatej wyobraźni autorki – znalazło się wiele autentycznych opisów relacjonujących naukowe odkrycia ostatnich czasów. „Wtargnięcie” jest debiutem pani Sender, po raz pierwszym wydanym we Francji w roku 2010. Od tego czasu ukazała się już także druga jej książka -  „Le sang des dauphins noirs”, mam nadzieję, że i ona doczeka się polskiego wydania. Tyle o samej autorce. A o czym jest książka?

Cyrille Blake jest niespełna czterdziestoletnią kobietą sukcesu – pracuję jako neuropsychiatra w swojej własnej klinice gdzie leczy przypadki depresji wykorzystując najnowocześniejsze na świecie metody terapii, co zawsze było jej marzeniem. Prywatnie zaś jest żoną znanego profesora, wybitnego neurobiologa a przy tym kandydata do Nagrody Nobla – Benoita Blake’a. Całą tą idylliczną harmonię burzy pojawienie się w progach jej kliniki Juliena Daumas’a – mężczyzny cierpiącego na liczne zaburzenia, który był jej pacjentem podczas praktyki, którą odbywała w miejscowym szpitalu psychiatrycznym. Problem w tym, że Cyrille zupełnie go nie pamięta, nawet jeśli medyczne akta świadczą, że mówi on prawdę. Wkrótce okazuje się, że z pamięci Cyrille zniknęło także kilka istotnych faktów z okresu gdy towarzyszyła ona mężowi na kongresie w Bangkoku. Poszukiwania odpowiedzi prowadzą ją z powrotem do tego egzotycznego miasta, a to co znajdzie okaże się tak niepokojące, że nie będzie już nawet pewna czy chce pamiętać. 

Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie, choć jest ona w zasadzie bardzo „nierówna”. Po dość nudnym początku akcja zaczyna przyśpieszać na koniec zaś dosłownie pędzi, tak, że wyda się to nawet nieco przesadne. Podobnie jest z ową medyczną szczegółowością – z rzetelnego opisu naukowych badań (dość wprawnie wplecionych w treść, tak że zbytnio nie nużą niezainteresowanych taką tematyką) przechodzimy pod koniec książki do etapu, kiedy wyobraźnia autorki przekracza w tym względzie granice prawdziwości. Powiem wprost ostatnie tajlandzkie sceny uważam za absurdalne. 

Ale mimo to wciąż jest to bardzo dobry thriller, trzymający w napięciu i co muszę przyznać – dzięki licznym zwrotom fabularnym – do końca nieprzewidywalny. Bardzo dobrze skonstruowane postacie, plastyczne, przekonująco prawdziwe i to zarówno te główne jak i poboczne. Niezbyt wiele opisów, co trochę mi przeszkadzało, zwłaszcza w przypadku Bangkoku mojej wyobraźni przydałaby się pomoc autorki, ale jakoś sobie z tym poradziłam :)

Moja ocena:
6/10

sobota, 24 sierpnia 2013

Demony. Pokusa - Lisa Desrochers

 

Demony. Pokusa - Lisa Desrochers


Wydawnictwo: Dolnośląskie
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 368



Naszła mnie ochota na jakąś prostą, ale pełna emocji opowieść o miłości – sięgnęłam więc po „Demony. Pokusa” romans fantastyczny, skierowany jak przypuszczam głównie do młodzieży. I cóż, chyba powiem, to od razu, bo nie ma sensu ukrywać rozmiarów mojego rozczarowania. Dawno, naprawdę dano, nie czytałam tak słabej książki. Wszystko w niej jest wtórne – autorka swobodnie czerpie z mnóstwa podobnych tematycznie książek i nie udało mi się odnaleźć w „Demonach” absolutnie nic oryginalnego. Ale to przecież jeszcze nie wada. Historia nie musi być oryginalna by wciągnąć czytelnika, musi być tylko dobrze napisana. Ta nie jest. Zarówno język jak i forma, konstrukcja, pierwszoosobowa narracja z podziałem na rolę dwójki głównych bohaterów, a przede wszystkim fabuła, wszystko to tworzy wrażenie żenująco naiwnej i głupiutkiej opowiastki. 

Główną postacią jest Frannie, pochodząca z katolickiej rodziny nastolatka, którą zainteresował się pewien demon. Sam Lucyfer wyznaczył mu zadanie sprowadzenia duszy Frannie wprost do piekła. Zadanie to byłoby banalnie łatwe, bowiem urzeczona demonicznym urokiem dziewczyna, dałaby się mu zaprowadzić dosłownie wszędzie, gdyby na drodze całego przedsięwzięcia nie stanął Gabriel – jak nie trudno się domyśleć reprezentujący niebiańskie siły i wykonujący analogiczne zadanie. Dziewczyna gubi się w swoich odczuciach, a także próbuje zrozumieć dlaczego to właśnie ona jest taka ważna dla losów świata. 

Fabuła nie jest skomplikowana, prócz uczuciowych perypetii Frannie przez większość część książki nie dzieje się absolutnie nic. Sama postać jest irytująca i niezbyt bystra – wszystkie jej myśli skupiają się wokół Luca, a jeśli tego akurat nie ma w pobliżu to wokół Gabriela – i raczej nie wychodzą, poza sferę cielesności. Natomiast „chłopcy” są płascy i bezbarwni. Najbardziej jednak drażnił mnie język całej książki, pani Desrochers sądzi chyba, że aby dodać sposób wyrażania się młodzieży, trzeba zamieścić bzdurne dialogi i wpleść w to odpowiednią dawkę wulgaryzmów. Straszne. 

         Jeżeli doczytałam tę książkę do końca, to tylko dlatego, że wciąż miałam nadzieję, że może zakończenie, będzie tym czymś, co sprawiło, że ponad pięćset (!) osób na portalu „lubimy czytać” wystawiło jej ocenę 7,01/10 (?). Niestety zakończenie niczym nie różni się poziomem od całej reszty. Może więc, to coś ze mną jest nie tak, może to po prostu książka tylko i wyłącznie dla młodzieży, ale jeśli tak, to cieszę się, że już z tego stadium wyrosłam. 

Moja ocena:
2/10

piątek, 23 sierpnia 2013

Karaluchy – Jo Nesbø



 

Karaluchy – Jo Nesbø


Wydawnictwo: Dolnośląskie
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 320


 „Karaluchy” są moja pierwszą książką autorstwa Jo Nesbø. Wiem, że sensacyjno/kryminalne powieści sygnowane jego nazwiskiem cieszą się ogromną popularnością – także w naszym kraju. A więc i ja nie mogłam oprzeć się pokusie mimo, że obiecałam sobie przez jakiś czas odpocząć od depresyjnego klimatu skandynawskiej prozy – zwłaszcza w lato. Akcja „Karaluchów” jednak rozgrywa się w upalnym, egzotycznym Bangkoku, co jak przypuszczałam miało być wystarczającym remedium. Na wstępie przyznaję też, że uległam pokusie i presji reklamy (nagły przemarsz karaluchów przez monitor okazał się skutecznym sposobem zwrócenia mojej uwagi) i zaopatrzyłam się w audiobooka – bardzo efektownego (efekciarskiego) z liczną obsadą najgłośniejszych polskich aktorów. (Co znalazło swoje odbicie również w cenie:(

Co do samej treści – fabuła powieści skupia się wokół dochodzenia jakie na zlecenie swoich szefów (naciskanych przez swoich szefów) prowadzi w Bangkoku Harry Hole. W motelowy pokoju zamówiona prostytutka znajduje zwłoki norweskiego ambasadora, a skandal z tym związany mógłby skutecznie zaszkodzić jego prawicowym mocodawcom z norweskiego rządu. Wszystkim więc zależy, by nie tyle sprawę rozwiązać, co zamknąć. Wszystkim z wyjątkiem Harrego Hole – nietuzinkowego policjanta walczącego przede wszystkim z własnymi demonami – przeszłością i problemem alkoholowym.  W Bangkoku szybko okazuje się, że Harry będzie musiał zmierzyć się także z zawikłaną zagadką i wieloma przeciwnościami by móc dotrzeć do prawdy, nawet jeśli miałby ona okazać się niewygodna. 

„Karaluchy” to dobrze napisana, wciągająca (jeśli się już przebrnie przez bardzo długi nudny początek) książka z nieprzewidywalnym i intrygującym zakończeniem. Mimo tajlandzkich plenerów i wszędobylskiego gorąca – czytając niemal czuje się pot na skórze – jest to książka w stu procentach „skandynawska” – i nie polecam jej nikomu, kto nie jest gotowy ze zmierzeniem się z poczuciem egzystencjalnej pustki głównego bohatera. Nie brak także melancholijno – filozoficznych tonów (lub głębokich stwierdzeń typu - każdy basen ma swój zapach. Ten pachnie wanilią :) Nie piszę tego jako krytykę, ma to bowiem swój urok i sądzę, że amatorzy skandynawskich klimatów będą się nim – słusznie – zachwycać. 

Książka ma niestety także swoje wady i zbyt długi wstęp jest tylko jedną z nich. Drugą jest nieco za dużo jak dla mnie wątków pobocznych, wspomnień, opowiadanych historii i nieco bezsensownego kręcenia się w kółko – co przez większą cześć ksiązki sprawia wrażenie, że nic się nie dzieje. A samo zakończenie – choć zaskakujące – to w moim odczuciu Nesbø trochę przedobrzył, zwłaszcza przy scenie walki. 

Ostatecznie uważam, że „Karaluchy” to całkiem przyzwoita, ale w gruncie rzeczy niczym się nie wyróżniająca się książka. Dlatego dziwi mnie trochę, że to właśnie ona została wydana w wersji tak ekskluzywnego audiobooka. On także mi się podobał, choć czasami ilość efektów (niemal niuestanne dźwięki miasta w tle) jest trochę przytłaczający i daje skutek przerysowania i komizmu, który raczej nie był zamierzony :)

Moja ocena:
6/10
 

czwartek, 22 sierpnia 2013

Po pogrzebie - Agatha Christie

 

Po pogrzebie - Agatha Christie


Wydawnictwo: Dolnośląskie
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 260




„Po pogrzebie” jest jednym z kryminałów Agathy Christie w którym pojawia się postać detektywa, który to przyniósł jej książkom największą sławę – nieco ekscentryczny mały Belg Herkules Poirot rozwiąże każdą, nawet najbardziej zagmatwaną kryminalną zagadkę. Księżaka pierwszy raz wydana została w 1952 roku, a więc bliżej końca niż początku pisarskiej kariery Christie i była kilkunastą z kolei poświęconą sławnemu już detektywowi. Swą kompozycją i samą konstrukcją kryminalnej zagadki nawiązuje ona jednak do pierwszych i uchodzących za najbardziej oryginalne jak „Morderstwo w Orient Expresie” czy „Zabójstwo Rogera Ackroyda".

Bohaterów (co u Christie jest tożsame z „podejrzanych”) poznajemy w czasie rodzinnego spotkania w Enderby Hall okazałym domostwie najstarszego a także najbogatszego z rodu – Richarda Abernethiego. Okoliczności są jednak szczególne, bowiem powodem owego spotkania jest pogrzeb samego Richarda, który co prawda od pewnego już czasu chorował, ale nikt nie spodziewał się tak nagłej śmierci. Liczna rodzina – siostrzenica i bratanica z mężami, bratanek, dwie szwagierki a także siostra zmarłego choć boleją nad stratą z niepokojem wyczekują także momentu odczytania testamentu, którego wykonawcą jest wiekowy już prawnik - pan Entwhistle. Zmarły nikogo nie pominął i zebrani zdają się być zadowoleni z jego zapisów, gdy ich uwagę i powszechna konsternację wzbudza zachowanie dawno nie widzianej siostry Richarda – Cory. Uchodząca w rodzinie za trochę szaloną, w każdym razie nieprzewidywalną, staruszka rzuca w pewnym momencie krepującą uwagę:  

„- Doprawdy, Coro – powiedział prawnik – chyba nie wiem, co masz na myśli.
Cora Lansquenet zdziwiona spojrzała na otaczającą ją rodzinę.
- To, że on został zamordowany, czyż nie? – odparła.”

Zapewne zdegustowana niewłaściwym zachowaniem kobiety rodzina szybko puściłby tę uwagę w niepamięć gdyby dzień później Cora Lansquenet nie została brutalnie zamordowana we własnym łóżku. Policja rozpoczyna dochodzenie, a wypowiedziane przez nią słowa nie dają spokoju także panu Entwhistle, który zwraca się w tej sprawie do starego przyjaciela – czyli naszego niezastąpionego detektywa Herkulesa Poirota.

Tyle o treści, by nikomu nie odbierać przyjemności czytania, a jest to przyjemność niewątpliwa. Agatha Christie prezentuje nam barwne grono „podejrzanych”, sprawnie i niezauważalnie manipulując informacjami tak byśmy z każdą chwilą przenosili swą uwagę na kolejna osobę, a potem równie wprawnie wyprowadza nas w pole, by kolejny raz całkowicie zaskoczyć, zupełnie nieprzewidzianym rozwiązaniem.
„Po pogrzebie” to Agatha Christie w najlepszym wydaniu znajdziemy tu więc wszystko co u tej autorki najlepsze: intrygująca zagadkę, mnóstwo mylnych tropów a także doskonale skonstruowane postaci w których pod pozorem uprzejmości i opanowania drzemią silne emocje i namiętności. Fabuła skupia się jednak najbardziej na samej zbrodni i zagadce „kto zabił” i to w bardzo angielskim stylu – ze wszystkimi, najdrobniejszymi nawet detalami.

Przychodzą mi do głowy tylko dwie, małe wady o ile pierwszą z nich w ogóle można uznać za wadę – za mało Herkulesa Poirot :) a po drugie za duża liczba osób prowadzących śledztwo : Entwhistle, policjanci, detektyw wynajęty przez Poirota oraz oczywiście sam Poirot. Wszyscy oni nieustannie streszczają sobie całą historie, a więc to co dla czytelnika jest już wiadome i za drugim czy trzecim razem staje się nudne. 

Moja ocena:
7/10


środa, 21 sierpnia 2013

Zapomniałam, że Cię kocham - Gabreille Zevin

 

Zapomniałam, że Cię kocham - Gabreille Zevin


Wydawnictwo: Initium
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 264



Gabrielle Zevin jest młodą amerykańską pisarką, która jakiś czas temu zadebiutowała głośną powieścią „Gdzie indziej”. Od dłuższego czasu tytuł ten widnieje na mojej liście książek, które z pewnością w przyszłości przeczytam. Tymczasem w ręce wpadła mi inna jej książka – „Memoirs of a Teenage Amnesiac” co z jakiś niepojętych dla mnie powodów zastąpiono w polskim tłumaczeniu tytułem „Zapomniałam, że Cię kocham”. 

Wracając jednak do treści – jak nie trudno się domyśleć bohaterką książki jest nastolatka – Naomi, która w wyniku nieszczęśliwego upadku ze schodów doznaje lekkiego urazu głowy czego skutkiem jest czasowa amnezja. Okazuje się, że dziewczyna nie pamięta nic z tego, co działo się w jej życiu i (nie tylko jej) przez ostatnie cztery lata. Ze zdziwieniem więc odkrywa „nowe” fakty ze swojego życia a spora cześć z nich wydaje jej się co najmniej niezrozumiała, na przykład to, co takiego widziała w swoim chłopaku Ace’u popularnym szkolnym sportowcu oraz grupie jego znajomych. Brak pamięci sprawi, że Naomi spojrzy na wiele rzeczy z zupełnie nowej perspektywy a dotyczyć do będzie zwłaszcza jej relacji z rodziną i przyjaciółmi.   

Książka kompozycyjnie podzielona jest na trzy części oznaczone sugestywnymi podtytułami – „Byłam”, „Jestem” i „Będę”. Pierwsza to część w której poznajemy Naomi i wraz z nią próbujemy z fragmentów ułożyć obraz zapomnianych lat jej życia. Druga cześć to ta, w której Naomi decyduję, że najwyższy czas na zmiany, i do głosu dochodzi jej prawdziwe „ja”. W trzeciej natomiast dziewczyna już po odzyskaniu utraconych wspomnień próbuje spleść obraz swojego życia w jedną spójną całość i wyciągnąć z tego co ją spotkało jakieś konstruktywne wnioski. 

Książkę pani Zevin czyta się szybko i lekko i nie ma w tym nic dziwnego bowiem wyraźnie skierowana jest do młodzieży. Starszych czytelników może miejscami drażnić jej banalność czy naiwność, nie zapominajmy jednak, że jest to opowieść o nastolatkach. Ja musiałam przypominać to sobie niemal na każdej stronie, głównie ze względu na to, że nie udało mi się „zaprzyjaźnić” z Naomi. 

Ostatecznie uważam, że ksiązka nie jest zła, ale nie jest też niestety rewelacyjna, ani bardzo dobra. Jest zwyczajnie przeciętna. Polecam więc tym, którzy mają sporo wolnego czasu. 

Moja ocena:
5/10

sobota, 17 sierpnia 2013

Nowa Ziemia - Julianna Baggott

 

Nowa Ziemia - Julianna Baggott



Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 472


     Od jakiegoś czasu już natrafiam na licznych blogach na entuzjastyczne recenzję dotyczące książki Julianny Baggott "Nowy przywódca" - nie muszę chyba dodawać, że wystarczyła wzmianka o utopijnym świecie by mnie zaintrygować, a nie są to ponoć jedyne zalety. Zanim jednak mogłam zabrać się za "Nowego przywódcę" sięgnęłam po pierwszą cześć tej sagi "Nowa Ziemia" - równie entuzjastycznie przyjętej przez większość recenzentów. Jakie wrażenia? 

     Na początek to co w książce najlepsze czyli postapokaliptyczny świat. Świat po wielkim wybuchu, katastrofie która zmiotła z ziemi większą część ludności, a tych co przeżyli zamieniła w potwory, monstra powstałe z połączenia ciał z przedmiotami lub przyrodą, które w różnym stopniu zachowały ludzkie cechy i naturę. Ale ten okrótny los nie stał się udziałem wszystkich. Istnieją także "czyści", elita, która przed wybuchem schroniła się w bezpiecznej Kopule, a teraz żyje w izolacji według sztywnych zasad mających zapewnić przetrwanie.

     Julianna Baggott nie szczędzi nam naturalistycznych opisów, a wizja świata jaką nam przedstawia budzi przede wszystkim wstręt i przerażenie. Dzieci na zawsze stopione z ciałami matek, mechaniczne przedmioty, śruby, wiatraczki, krzyże a nawet lalki, wszystko to jako integralny element istot, zmutowane zwierzęta, stwory i potwory w których najbardziej przerażające jest to, że są ludźmi. Mimo całej tej szpetoty od wizji takiego świata trudno się oderwać, a pomimo całego wzajemnego okrucieństwa i walki o życie jaką jest każdy przeżyty dzień, jest to także świat bardzo ludzki - może właśnie dlatego?

     Chylę więc czoła przed panią Baggott. za niezwykle plastycznie i realistycznie opisaną wizję rzeczywistości, jest to największa i niewątpliwa zaleta tej książki. I choćby dlatego warto po nią sięgnąć. Osobiście uważam, że fabuła ma już tutaj drugorzędne znaczenia, a raczej, że w takim świecie sprawdziłaby się każda opowieść, tak jak sprawdza się historia Pressi i Patridge'a. No cóż, powiem szczerze, że jest to opowieść bardzo schematyczna i jak na mój gust, nieco zbyt naiwna. Miejscami przypomina bajkę, miejscami telenowelę (mam tu na myśli kwestię rodzinnych powiązań), a czasami coś co najmniej dziwnego (scena w której Presja zaczyna śpiewać -?), ale bez wątpienia czyta się lekko i przyjemnie. Może ta opowieść musi taka być by zrównoważyć wszechobecną grozę? 

     Mogę więc z czystym sumieniem powiedzieć, że książka mi się podobała i polecić ją każdemu. Teraz czekam już więc tylko na okazję, kiedy w moje ręce wpadnie "Nowy przywódca".

Moja ocena: 
7/10


środa, 14 sierpnia 2013

Pokuta - Anne Rice

 

Pokuta - Anne Rice


Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 304



Na wstępie kilka słów o Anne Rice – a raczej, co w jej wypadku bardziej interesujące – kilka słów o etapach jej twórczości. Jest to w pewien sposób nieuniknione, bowiem Anne Rice pisząca o wampirach to całkiem inna osoba niż ta tworząca powieści przepełnione erotyką (choć słowo pornografia jest w wypadku jej książek bardziej adekwatne) lub tej publikującej w duchu chrześcijańskim. Naprawdę aż trudno uwierzyć, że wyszły spod tej samej ręki i wykluły się w jednym umyśle. Anne Rice jest teraz na trzecim etapie swoje twórczości – po tym jak zapowiedziała swój powrót do Boga i oświadczyła, że nie wyda już nic co nie powstałoby na bożą  chwałę. Od tamtej pory wydała powieść o życiu Jezusa i serię o aniołach; „Pokuta” jest pierwszym jej tomem. 

Kilka słów o treści. Lucky Szczwany Lis to pseudonim pod jakim Toby'ego O’Dare zna jego szef – Pan Sprawiedliwy. Ta wzajemna tajemniczość jej uzasadniona, mimo, że obu mężczyzn łączy coś w rodzaju synowsko – ojcowskiej relacji. Nie zmienia to jednak faktu, że Lucky jest płatnym mordercą, a jego szef zleceniodawcą kolejnych morderstw. Wszystko zmienia się gdy podczas zabójstwa w hotelu Mission In – które jest dla Lucky’ego miejscem szczególnym – zjawia się anioł Malachiasz z własną propozycją współpracy. Zabiera Lucky’ego do średniowiecznej Anglii gdzie ofiarą ksenofobi lokalnych chrześcijan padła pewna żydowska rodzina. Lucky wie, że musi im pomóc jeśli chce zachować nadzieję, na odpokutowanie swoich win. 

Taka w skrócie jest treść „Pokuty”.   Wydaje się brzmieć interesująco, mamy przecież płatnego zabójcę, anioły, podróż w czasie, średniowieczną Anglię, a gdy dodamy do tego świadomość klimatu jaki potrafi nadać swoim opowieścią Anne Rice, to musimy otrzymać książkę od której nie sposób się będzie oderwać. Niestety to co otrzymujemy w żaden sposób nie spełnia tych oczekiwań. Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że oprócz dwóch czy trzech krótkich scen, nic nie dziej się w czasie rzeczywistym – mam tu na myśli czas rozgrywania się akcji. Dostajemy za to masę przydługich opowieści. Spotkani przez Toby’ego w średniowieczu ludzie, po prostu opowiadają mu swoją historię, a to co najciekawsze czyli podróż naszego bohatera i cała część książki poświęcona jego misji, zostaje zredukowana niemal do minimum. Nie muszę wiec chyba wspominać, że klimatu nie ma przy tym żadnego, tak jak nie ma opisów ludzi, miejsc, zdarzeń (pomijając oczywiście pieczołowitość z jaką autorka oddała wnętrza kościołów i Mission In – czy kogoś naprawdę interesuje jak wyglądają krużganki, restauracja i hotelowy dziedziniec?)

Pierwsza, najdłuższa cześć książki poświęcona zostaje Toby’emu, i nie mam tu na myśli chwili kiedy spotyka on anioła. Zanim do tego dojdzie musimy przebrnąć przez kilkadziesiąt stron wewnętrznych monologów i prób udowodnienia jak bardzo jest on niewierzący mimo, że niemal nieustannie się modli. Potem poznajemy dzieje jego życia a dramatyzmem tej części można by obdzielić kilka powieści i jak sądzę nie powstydziłby się sam Dickens. A kiedy w końcu coś zaczyna się dziać i przenosimy się do średniowiecza, akcja znów zostaje zatrzymana kilkurodziałową opowieścią Flurii. 

Ostatecznie wychodzi z tego bardzo męcząca książka, pełna płytkiego patosu a miejscami nawet żenująco naiwna, choć muszę przyznać, że i w niej widać przebłyski geniuszu, dzięki któremu autorka wykreowała swego czasu fantastyczny świat wampirów. Szkoda, że tan czas już minął :(

Moja ocena:
3/10

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Zabawa w miłość - Margaux Fragoso

Zabawa w miłość - Margaux Fragoso


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 312



     "Zabawa w miłość" jest trudną książką, tak jak trudny jest temat, który porusza, ale zarazem nie jest to zmyślona opowieść, ale prawdziwa historia czyjegoś życia i jak to zwykle w takim przypadku, jest tak wciągająca jak samo życie. Już od jakiegoś czasu mówi nam się i ostrzega - zwłaszcza rodziców - że pedofil to nie niechlujny mężczyzna w szarym prochowcu, czyhający na dzieci przy parkach i placach zabaw, ale zwyczajny, sympatyczny człowiek, niczym się nie różniący od "statystycznego obywatela". Mimo wszystko, nawet mnie samej trudno uwierzyć, że ktoś reprezentujący tak straszne zło, może być pod wieloma względami "fajnym facetem", Margaux Fragoso postanowiła udowodnić nam, że jednak może. 

     "Zabawa w miłość" jest historią wieloletniego związku dziecka, a później młodej kobiety ze starszym od niej o kilkadziesiąt lat mężczyzną. To historia Lolity widziana oczami Lolity i przez nią nam opowiedziana. Margaux poznaje Petera gdy ma siedem czy osiem lat i z miejsca ją oczarowuje. Jak pięćdziesięcioletni mężczyzna może uczuciowo uzależnić od siebie dziecko? Trudno tu znaleźć jednoznaczną odpowiedz. Margaux jest nieco zagubioną dziewczynką, nie ma przyjaciół w swoim wieku, spędza czas z chorą na niezidentyfikowaną chorobę psychiczną matką - która regularnie znika w szpitalach - i nieco nadpobudliwym ojcem, który nie przepuści żadnej okazji by przypomnieć ile problemów przysparza mu żona i córka. Czy więc to dziwne, że Margoux znajduje jedyny stały element i niezawodne oparcie w Peterze?  Wszystko to w lekkiej, kolorowej otoczce lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, muzyce Nirvany i seksualnej rewolucji.

     To bardzo trudna historia, bardzo trudnej miłości, bo choć to wydaje się nieprawdopodobne Margaux kocha Petera, nawet gdy wraz z wiekiem zaczyna rozumieć jak złe jest to, co ją z jego strony spotkało. I choć wiem, że to dziwne, co teraz napiszę, ale Peter kochał Margaux, tyle, że jest to miłość wypaczona i zła. 

     Nie mam wątpliwości jak wiele wysiłku musiało kosztować panią Fragoso opisanie tej historii i decyzja by ją opublikować. Jestem jej za ten trud bardzo wdzięczna, bo dzięki temu mamy szansę poznać problem z perspektywy ofiary, która nawet nie zdaje sobie sprawy, że jest ofiarą, z perspektywy dziecka, które po prostu chciało czuć, że jest kochane. 

Moja ocena:
6/10

sobota, 10 sierpnia 2013

Motyw – amnezja



Motyw – amnezja


Niezwykle mnie dziwi i stale zaskakuje w jaki sposób jeden motyw/zdarzenie/wątek może stać się osnową dla wielu, bardzo różnych opowieści. Przykładem niech będzie właśnie amnezja (lub bardziej ogólnie utrata pamięci czasowa lub stała), w filmie motyw ten często ociera się już nawet o kicz, tak często jest wykorzystywany, a w literaturze?
Zacznę swój krótki przegląd od sensacji i thrillerów. Schemat jest najczęściej taki sam: bohater lub bohaterka po utracie pamięci próbuje odtworzyć szczegóły swojego życia, aż odkrywa jakąś traumatyczną historię lub przerażającą prawdę, na przykład, że jest superagentem czyli zabójcą na usługach rządu, jak w przypadku kultowego już Borne'a; ale bywa także nieco mniej dramatycznie, a bardziej refleksyjnie i życiowo. Amnezja jest wszakże motywem, który świetnie się sprawdza w powieściach obyczajowych, romansach, a nawet fantastyce.



Tożsamość Bourne'a - Robert Ludlum

 

wydawnictwo: Amber
data wydania: 2004
i 4 inne wydania

 Mężczyzna, który wypadł podczas sztormu za burtę małego trawlera, nie pamięta żadnych faktów ze swojego życia. Pewne okoliczności sugerują, że nie był on zwyczajnym człowiekiem - zbyt wiele osób interesuje się jego poczynaniami, zbyt wielu najemnych morderców usiłuje go zlikwidować. Sprawność, z jaką sobie z nimi radzi, jednoznacznie wskazuje na specjalne przygotowanie, jakie przeszdł. Jego przeznaczeniem jest walka o przeżycie i wyjaśnienie tajemnic przeszłości...
"Tożsamość Bourne'a" należy do najlepszych powieści Roberta Ludluma, pisarza przewyższającego popularnością wszystkich znanych polskiemu czytelnikowi pisarzy gatunku sensacyjnego. Niektórzy twierdzą, że jest to jego najlepsze dzieło, czego pośrednim dowodem kontynuacja w postaci następnych dwóch tomów oraz doskonały film i serial z Richardem Chamberlainem, cieszący się ogromnym powodzeniem na całym świecie.


Amnezja - Gregg Hurwitz



wydawnictwo: Albatros
data wydania: 2010

 Pewnego dnia autor kryminałów, Drew Danner, budzi się w szpitalu po trepanacji czaszki. Dowiaduje się, że usunięto mu guz mózgu. Niczego nie pamięta. Niczego nie pamięta. Nie jest w stanie przypomnieć sobie ani ostatniego dnia ani tygodnia. Nie pamięta także, że znależiono go z nożem w reku, po ataku padaczki, leżącego na ciele zamordowanej byłej narzeczonej. Czy jest winny? - tego nie wie nawet on. Gdy sąd uznaje, że na skutek chwilowej niepoczytalności nie może ponosić winy za zabójstwo które popełnił, Drew postanawia zrekonstruować swoją zaginioną przeszłość. Wkrótce w podobnych okolicznościach ginie kolejna kobieta....



Amnezja - Lisa Unger


wydawnictwo: Świat książki
data wydania: 9 lutego 2011 
Czy można uciec od samej siebie? Jak wymazać upiorne zdarzenia z przeszłości? Annie, z pozoru szczęśliwa żona i matka, robi wszystko, by otoczenie uważało ją za zimną i wyniosłą. Próbuje w ten sposób ukryć nagłe ataki paniki, ostatnio znów coraz częstsze. Co ma do ukrycia? Co trzyma w skrytce wyciętej w tapicerce łóżka? O kim jej czuły mąż i ojciec mówią „uspokój się, on nie żyje”, gdy Annie ma gorszy dzień? Powoli poznajemy niezwykłe losy bohaterki, która jeszcze nie wie, że koszmar prześladujący ją w snach zapuka do jej drzwi... Świetna powieść o demonach uzależnienia od drugiego człowieka.




 Zanim zasnę - S. J. Watson




wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: 2012

Christine budzi się co rano w obcym łóżku u boku obcego mężczyzny. W lustrze widzi twarz...nieznajomej kobiety, dużo starszej od niej. I co rano się dowiaduje, że to jej twarz, jej mąż, jej łóżko. Że przed dwudziestu laty na skutek wypadku straciła zdolność zapamiętywania. Co rano przeżywa wstrząs, co rano musi się z nim godzić. Jej życie wydaje się tragicznie proste. Powoli jednak okazuje się, że ta prostota jest pozorna. Że Christine ma na przykład swojego neurologa, o którym nie wie jej mąż, że prowadzi pamiętnik, dzięki któremu może częściowo zapełnić luki w pamięci. Kobietę zaczyna niepokoić jej całkowita zależność od męża. Okazuje się, że ma jakieś inne wspomnienia niż te, które co rano pieczołowicie mąż odtwarza. Christine zaczyna stawiać nowe pytania – jak wyglądał jej wypadek, dlaczego nie mają dzieci, co się stało z jej przyjaciółką. Im bardziej się zbliża do prawdy, tym bardziej niewiarygodna się ona staje. 




Kilka dni z życia Alice - Liane Moriarty

 

 
 wydawnictwo: Prószyńki i S-ka
data wydania: 2011 
 A gdyby ktoś wymazał z twojej pamięci dziesięć najważniejszych lat życia?
Alice Love, radosna i żywiołowa dwudziestodziewięciolatka, ma wszystko, o czym zawsze marzyła – własny dom, kochającego męża Nicka i dziecko w drodze. Wszystko zmienia się, gdy odzyskuje przytomność po wypadku na siłowni. Dowiaduje się, że ma 39 lat, jest matką trójki dzieci i właśnie rozwodzi się z Nickiem. Jest zdezorientowana i przerażona – nie potrafi sobie przypomnieć ostatnich dziesięciu lat swojego życia. Co więcej, Alice nie lubi nowej siebie – płytkiej materialistki.
Czy zdoła odzyskać utracone wspomnienia i uratować małżeństwo? Czy odkryje kim jest tajemnicza Gina, o której wszyscy boją się wspomnieć?


Depozyt - Joanna Chmielewska


wydawnictwo: Kobra Media
data wydania: 24 czerwca 2009 
  Czytelnik znajdzie tutaj sensację, intrygę, dużą dawkę doskonałego humoru, a przede wszystkim wspaniałą zabawę.
Bohater nowej powieści Joanny Chmielewskiej zrobił doskonały interes, który przyniósł mu olbrzymie zyski, niestety wkrótce traci pamięć. Z czasem odnajduje ukryty depozyt trafiając równocześnie na ślady pozwalające przywrócić mu pamięć. Jak zwykle pełna humoru, wartka i zaskakująca akcja.




Strach absolutny - Lisa Jackson


wydawnictwo: Amber
data wydania: 2007
 Studentka psychologii Eve Renner rozpaczliwie usiłuje przypomnieć sobie tę noc, kiedy ktoś do niej strzelał. I była świadkiem zabójstwa. Teraz cierpi na amnezję.
Ale wie, że seria ponurych zbrodni, jakie wstrząsają Nowym Orleanem, ma coś wspólnego z przeszłością starego szpitala psychiatrycznego. I że to ona sama może być następną ofiarą. Musi uprzedzić ruch mordercy.
A nie może zaufać nikomu - nawet człowiekowi, którego kocha.





Pamiętasz mnie? - Sophie Kinsella


wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: 2009
 Śmiesząca do łez powieść obyczajowa autorki książek o przygodach „zakupoholiczki”. Lexi budzi się w szpitalu po wypadku samochodowym. Myśli, że wciąż jest rok 2004, ma dwadzieścia pięć lat, krzywe zęby, a jej życie uczuciowe i zawodowe to kompletna katastrofa. Tymczasem jest rok 2007 ma proste zęby, jest szefową swego działu i w dodatku mężatką, mieszkającą we wspaniałym domu! Czy jednak na pewno o takim życiu właśnie marzyła? Opowieść o spełnianiu marzeń i o tym, że zawsze należy być sobą.





 Dziewięciu książąt Amberu - Roger Zelazny



wydawnictwo: Zysk i S-ka
data wydania: 1999 
 Zesłany do Cieni poprzez czas i przestrzeń bohater budzi się pewnego dnia w szpitalu na Ziemi. Nie pamięta własnej przeszłości, lecz wie, że grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo. Wysłannicy Amberu usiłują powstrzymać Corwina - prawowiernego spadkobiercę tronu - przed powrotem do prawdziwego świata, gdyż zgodnie z prawem musi on najpierw uporać się z niezwykłą rzeczywistością oraz pokonać demonicznych morderców. Największymi i najgroźniejszymi przeciwnikami okazują się jednak członkowie rodziny królewskiej. Mimo więzów krwi snują intrygi przeciw sobie i nie przebierają w środkach w walce o tron Amberu.




Pieczara gromów - Dean Koontz


wydawnictwo: Amber
data wydania: 1993
To miejsce bestialskiego mordu. Na oczach Susan Thorton ginie z rąk szkolnych kolegów jej chłopak.
W kilka lat później zbrodniarze ponoszą tragiczną śmierć.
W kilkanaście lat później Susan zapada na amnezję.
Z mroków niepamięci powstają - jak żywi - zabójcy...
 

piątek, 9 sierpnia 2013

Kilka dni z życia Alice - Liane Moriarty

Kilka dni z życia Alice - Liane Moriarty


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 416



Alice straciła pamięć – to właściwie najważniejsze wydarzenie spajające wszystkie pozostałe wątki. Alice nie straciła jednak pamięci całkowicie, wie jak się nazywa, gdzie mieszka i kim jest. A jedyne czego nie pamięta, to ostatnie dziesięć lat swojego życia. Nie najgorzej, można by było rzec, gdyby nie to, że okazuje się, że Alice wbrew temu co sądzi, wcale siebie nie zna, a osoba którą powoli poznaje, jest kimś zupełnie innym niż dziesięć lat temu. Ba, Alice, nawet nie lubi tej nowej siebie, i nie potrafi zrozumieć co mogło się stać w jej życiu, że z romantycznej i bez pamięci zakochanej w mężu dziewczyny stała się energiczna, niezależną i wiecznie zaganianą kobietą w trakcie rozwodu. 

Interesujący problem. Któż z nas nie chciałby móc cofnąć się w czasie i naprawić kilku błędów, a jeśli to niemożliwe, to choć nie wiedzieć o ich istnieniu, nie pamiętać wszystkich gniewnych słów, żalów, pretensji i „szarości” codziennego życia, za to zatrzymać się w stanie wiecznego zakochania. Z książki wynika, że każdy chciałby, a przynajmniej każdy powinien chcieć. Naiwna, nieco infantylna, ale za to szczęśliwsza Alice, jest przedstawiona jako ta lepsza, od zaradnej, niezależnej i pewnej siebie, ale samotnej. Dlaczego? Naprawdę nie wiem. Książka ma w sobie pewien pesymistyczny wydźwięk, jak gdyby każda miłość, nawet ta największa, skazana była na porażkę w zetknięciu z prozą codziennego życia. 

Oprócz Alice mamy tutaj także historię jej siostry Elizabeth od lat bezskutecznie starającą się o dziecko. Prowadzi ona także dziennik – w ramach terapii zaleconej jej przez psychologa – poprzez który poznajemy wydarzenia z jej punktu widzenia. Jakby tego było mało, autorka zamieszcza jeszcze refleksje ich przybranej babci, które to staruszka regularnie publikuje na swoim blogu. Ostatecznie mamy więc dużo słów, a mało treści. Tym bardziej razi więc, że osoba Nicka została potraktowana tak pobieżnie, a zakończenie przypomina streszczenie właściwego zakończenia. 

Cóż więc mogę powiedzieć, w porównaniu do podobnych pozycji jak na przykład „Zanim zasnę” z podobnym wątkiem, czy „Patrz jak Jane ucieka” książka ta wypada słabo. Ja przynajmniej spodziewałam się czegoś zupełnie innego.

Moja ocena:
4/10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...